keepongaming:

last year i was eating in a fancy, large restaurant when i began to hear a rumble and the distant sound of people chanting ‘potassium, potassium’ and suddenly hundreds of people dressed as bananas flood this restaurant chanting potassium over and over and we were trapped there for a very long time because the bananas would not leave and they were everywhere

image
imagei wasn’t joking

Ok. Nie jestem osobą, która pisze posty, a już na pewno nie taką, która pisze je po polsku, czyli pisze bardziej dla siebie niż dla tej ogromnej anglojęzycznej społeczności. Ale czasem się coś w człowieku nagromadzi i trzeba to z siebie wydalić…gdzieś. (Swoją drogą, czemu ludzie zazwyczaj tak zaczynają wpisy? Żeby się usprawiedliwić, że piszą post na blogu, chociaż tak bardzo tym gardzą? Albo, żeby przeprosić za uzewnętrznianie się publiczne, chociaż wiadomo, że jak ktoś nie chce czytać i tak nie będzie? Anyway…)

Jestem w Berlinie od jakichś trzech tygodni. Tęsknię za społeczeństwem, ale nie w takim ogólnym sensie. Nie tęsknie też jakoś specjalnie za ludźmi, mówiącymi po polsku - jak się postaram, to sobie takich znajdę plus istnieje przecież skype itd. Tęsknię za mentalnością, w której jest miejsce na wyjście do knajpy z okazji, że chcemy iść do knajpy. Nie jestem “Erazmusem”, tylko studentem, który “normalnie” studiuje i przebywa głównie w towarzystwie Niemców. A Niemców wyciągnąć na piwo to mistrzostwo świata. Niemcy nie garną się do wychodzenia na piwo. Nie chodzi mi tu o picie na umór do trzeciej (może trzeba by było to im wyjaśnić…?), tylko o wyjście do pubu, wypicie piwa przy miłej rozmowie i wróceniu (a co mi tam! skoro i tak mieszkam na końcu świata) przed 22 do domu.

Pierwsze wyjście na piwo - mieszkanka słowiańska z dużym odsetkiem Polaków, znaliśmy się ledwo kilka godzin.
Drugie wyjście na piwo - znajomi z rodzinnego miasta.
Próba namówienia Niemca na wyjście na piwo (dwukrotnie podejmowana) - mają coś lepszego do robienia/nie przepadają za knajpami.

Wiem, że przykładam rękę do budowania stereotypu, który krąży wśród Polaków w Berlinie, ale hej! coś w tym chyba jednak jest.

PS.To wszystko wprowadza mnie do punktu, w którym już teraz okropnie chcę na Woodstock. Chcę do otwartych ludzi, którzy zaczepiają cię przy namiocie i pytają “hej, jak leci? pogadajmy chwilę.” Takie “ze skrajności w skrajność”, ale co tam… kto był na Woodstocku, ten wie, o co chodzi.

  • A. WHY MY LAST RELATIONSHIP ENDED.
  • B. FAVORITE BAND.
  • C. WHO I LIKE AND WHY I LIKE THEM.
  • D. HARDEST THING I’VE EVER BEEN THROUGH.
  • E. MY BEST FRIEND.
  • F. MY FAVOURITE MOVIE.
  • G. SEXUAL ORIENTATION.
  • H. DO I SMOKE/DRINK?
  • I. HAVE ANY TATTOOS OR PIERCINGS?
  • J. WHAT I WANT TO BE WHEN I GET OLDER.
  • K. RELATIONSHIP WITH MY PARENTS.
  • L. ONE OF MY INSECURITIES.
  • M. VIRGIN OR NOT?
  • N. FAVOURITE PLACE TO SHOP AT?
  • O. MY EYE COLOUR.
  • P. WHY I HATE SCHOOL.
  • Q. RELATIONSHIP STATUS AS OF RIGHT NOW.
  • R. FAVOURITE SONG AT THE MOMENT.
  • S. A RANDOM FACT ABOUT MYSELF.
  • T. AGE I GET MISTAKEN FOR.
  • U. WHERE I WANT TO BE RIGHT NOW.
  • V. LAST TIME I CRIED.
  • W. CONCERTS I’VE BEEN TO.
  • X. WHAT WOULD YOU DO IF (…)?
  • Y. DO YOU WANT TO GO TO COLLEGE.
  • Z. HOW ARE YOU?